„DIETA IDEALNA” NA WIOSNĘ CZ. I

thumb_IMG_5429_1024

Początek marca to czas, kiedy zaczynamy czuć wiosnę. To czas postu, oczekiwania na odrodzenie. To także najlepszy czas na oczyszczenie i pobudzenie swojego organizmu. On też jest częścią natury i wszechświata i rządzi się dokładnie tymi samymi prawami.

Dlatego jeżeli chcesz wtłoczyć w swój organizm nową energię, dokonać zmian nie ma lepszego okresu.

Natomiast, żeby cokolwiek dobrego się wydarzyło musisz zacząć od paliwa, czyli jedzenia.

Umyj swój silnik i zasil go dobrym a napędzi pojazd tak, że nikt go nie dogoni.

Początek- czyli jaką „dietę“ wybrać. Co polecam?

To, co zawsze: zdrowy rozsądek i to, żeby przede wszystkim włączyć myślenie.

Z dietą jest jak z modą: co sezon pojawia się nowa, atrakcyjna i wszyscy chcą spróbować.

I tak, jak moda- niektórym pasuje a niektórym robi niewyobrażalną krzywdę. Bierz z niej to, co dobre, resztę zostaw.

Od czego zaczynamy?

Przede wszystkim od ustalenia celów: po co mi to? Najczęstszym motywem jest chęć zgubienia kilogramów. I dobrze. Tyle, że jeżeli jest to cel z tych, co to po trupach do niego to skończy się problemami zdrowotnymi. Zmiana diety powinna nieść za sobą poprawę komfortu życia poprzez poprawę zdrowia i samopoczucia. I to jest cel nadrzędny: aby odżywianie sprawiało, że mamy więcej energii, chęci do życia, pogody ducha, nasz umysł jest ostry jak brzytwa, dobrze śpimy i radzimy sobie z codziennymi problemami.

Na początku zrób badania.

Morfologię, mocz. Zrób możliwie jak najbardziej rozszerzone. Np badając tarczycę za pomocą samgo TSH nie jesteś w stanie odpowiednio wcześnie „odkryć“, że jest już chora. Złe TSH to już czas gdy organizm nijak nie dał sobie rady z tym, co się działo. Badaj też FT3 i FT4, da to lepszy obraz i pozwoli pewne anomalie zauważyć wcześniej.

Możesz też zrobić test na nietolerancje pokarmowe. Standardowe badania tego nie wykażą. Wówczas mimo stosowania odpowiednich zaleceń żywieniowych nadal bedziesz czuła/czuł się źle. (bądź zrób je gdy zmiana diety nie zmienia nic w samopoczuciu- teraz naprawdę mamy wielkie możliwości diagnostyczne w tej dziedzinie i wymaga to coraz mniej zachodu, niektóre historie można zdiagnozować za pomocą śliny naniesionej na próbkę i wysłanej kurierem, naprawdę)

 

Jak już masz wyniki badań to albo:

  1. są w normie
  2. wskazują na pewne problemy zdrowotne

I teraz

Wariant b- Twoje wyniki badań nie do końca są ok.

Jeżeli masz: problemy z tarczycą, nietolerancje pokarmowe lub alergie, podwyższony cholesterol, problemy krążeniowe, problémy z żołądkiem lub jelitami (zapalenia, owrzodzenia, choroby uchyłkowe, przerost bakterii lub grzybów), problemy z nerkami , cukrzycę itd udaj się do dobrego dietetyka.

Nie chcę w tym miejscu umniejszać roli lekarzy bo to zupełnie inna historia. Medycyna w dużej mierze łagodzi skutki, dietetyka pomaga sięgnąć do źródła i usunąć przyczynę (jeśli znajdziesz lekarza, który chce współpracować z dietetykiem i aktywnie to robi jesteś praktycznie wygrana/wygrany)

Większość współczesnych chorób ma niestety podłoże żywieniowe:-(

Obecnie możesz skorzystać z wizyt online (i naprawdę znam świetnych spcjalistów), umówić się stacjonarnie. Nie, nie mów, że to drogie bo jeżeli policzysz ile kosztują leki, jaki jest faktycznie koszt Twojej słabszej kondycji to okaże się, że jest wyższy niż taka konsultacja.

Naprawdę jeżeli masz jakiekolwiek problemy nie polegaj na dr google.

Wszystkie posty , które tu publikuję nie mają na celu pokazania jednej skutecznej drogi a raczej skłonienie do refleksji , poprowadzenie, podanie subtelnie wędki żebyście mogli złowić rybę.

Ale wracając do tematu, dobry dietetyk czyli jaki?

I tu sorry nie ma zmiłuj. W tym zawodzie jak w każdym inny są artyści i czeladnicy.

Czym się różnią?

Artysta:

  • zawsze poprosi Cię o bieżące wyniki badań
  • zawsze poprosi Cię o Twój dziennik żywieniowy
  • zrobi profesjonalny pomiar składu ciała
  • zawsze zapyta o Twój tryb życia i rodzinę, tudzież ludzi , z którymi dzielisz stół/życie
  • zawsze zapyta o Twoje ukochane/znienawidzone dania, smaki, preferencje żywieniowe
  • zawsze ustali budżet jaki, możesz poświęcić na dietę
  • kocha jedzenie, kuchnię, gotowanie,
  • na podstawie tego, co usłyszy zaproponuje zmiany- nie o 360 st tylko takie, żebyś mogła/mógł się przyzwyczaić i traktować jako coś zwyczajnego, nie naraża Cię na szok, daje czas i bardziej uczy nowego stylu odżywiania i życia niż aplikuje krótką szokową kurację (wyjątkim jest wyjątkowo zły stan pacienta kiedy już nie ma czasu na „oswajanie“ rzeczywistości)
  • zawsze bada reakcje organizmu na dietę, rozmawia, proponuje zmiany w razie trudności
  • dysponuje autorskimi, sprawdzonymi przepisami
  • oprócz konkretnej rozpiski posiłków dostajecie zalecenia i wskazówki, tak by dieta stała się waszym sposobem odżywiania i sposobem na życie i byście ją rozumieli

Czeladnik:

W dobie współczesnej techniki nietrudno jest być czeladnikiem. Wystarczy program dietetyczny i jedziemy. Oczywicie żeby kupić niektóre z nich trzeba się pochwalić dyplomami itd ale dyplom to jedno a serce do zawodu to drugie.

I niestety ludzie często trafiają właśni na tę grupę i potem rodzą się uprzedzenia.

Ja sama oglądając jeden z programów typu żyj zdrowo, który poświęcony był diecie wegtariańskiej w ciąży o mały włos nie wyszłam z siebie i nie stanęłam obok. Pani dietetyk perorowała: skoro jesteś wegetarianką to musisz pamietać , że porcja ryb morskich dwa razy w tygodniu jest obowiązkowa (sic!).

Więc jeżeli trafi się Wam taki „ekspert“ to rzeczywiście możecie się zrazić.

Po czym poznać czeladnika?

Przede wszystkim po tym, że poza wagą i celem wizyty nie bardzo go interesujecie.

Krótki wywiad, waga, cel, pomiar (daj Boże) i ciach leci wydruk z rozpiską posiłków wprost z programu.

Do widzenia.

Wariant a)- masz wyniki w normie ale mimo to czujesz się ospale, brak Ci energii, odczuwasz różnego rodzaju dyskomforty (źle sypiasz, masz, wzdęcia, zaparcia, wahania nastrojów itd), masz nadwagę.

Zacznijmy od tego, że jeżeli towarzyszą Ci tego typu sprawy to coś niedobrego zaczyna się dziać więc pomóż sobie i swojemu organizmowi funkcjonować właściwie poprzez dostarczenie odpowiednich środków i usunięcie mu kłód spod nóg.

Najczęstsze problemy wynikają z niedożywienia przy notorycznym przejadaniu, zakwaszania i zatruwania organizmu. W takich sytuacjach musi nie dość że sięgać do rezerw to jeszcze poświęcać enrgię na doprowadzenie systemu „do ładu“. Nie dziw się, że na nic innego nie ma już siły.

Jak sobie pomóc?

Kilka prostých i niedrogich „trików“, które powinny stać się nawykiem jeszcze w tym tygodniu

Stay tunned:-)

a.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Najlepiej gdyby ditetyk i lekarz współpacowali ze soba wówczas masz tandem idealny, który poprowadzi Cię do nowgo życiaJ

 

 

 

 

Wariant a- masz wyniki w normie.

Mimo to masz nadwagę lub czujesz się źle, ospale.

 

 

 

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*